Strona główna » BLOG » Diagnoza: Hashimoto, czytaj [masz przejebane] » Strona 3

Diagnoza: Hashimoto, czytaj [masz przejebane]

Wycie z bólu, kołatanie serca i głos z tyłu głowy

W dalszym razie trenowałam, ale zaczęły mi doskwierać różne psychiczne i fizyczne dolegliwości. W nocy potrafiłam budzić się i wyć z bólu (żadne środki przeciwbólowe, nawet zastrzyki nie pomagały) tak mocno bolały mnie stawy – głównie łokcie i kolana. Byłam ciągle zmęczona, mimo wyrobionej kondycji jednego dnia nie dałam rady wjechać 150 metrów na rowerze pod górkę, a drugie dnia potrafiłam przebiec 10 kilometrów bez zadyszki… Byłam skołowana i nie miałam pojęcia, gdzie szukać pomocy. Psychicznie wymiękłam, zaczęłam wierzyć w zapewnienia trenera, że się opierdalam na treningach (co z perspektywy czasu oceniam jako jego „metodę” na jeszcze większą mobilizację mnie do katorżniczej pracy). Do tego wszystkiego byłam na zmianę cholernie smutna lub podenerwowana. Pojawiły się kołatania serca i lęki. Lęk, że umrę, lęk, że się nie obudzę, lęk że na coś choruję. Powoli zaczynałam sądzić, że tracę zmysły.

Śmierć mamy – depresja level hard

Bardzo krótko po zdiagnozowaniu u mnie Hashimoto, zmarła moja mama. Właśnie w tym momencie posypało mi się totalnie zdrowie. Fizycznie byłam wrakiem, niektórzy sądzili, że przytyłam i się zapuściłam ze względu na koniec kariery sportowej, co oczywiście było totalną bzdurą.  Matę zamieniłam na bieganie, siłownię, fitness i Zumbę. Po prostu byłam zajebiście spuchnięta – ustawienie hormonów dopiero się zaczynało i wyglądałam tak jakbym zaraz miała pęknąć, dosłownie. Psychicznie sięgnęłam dna. Brak mamy, przeprowadzka do obcego miasta, totalna zmiana życia skutkowała depresją. Lęki się nasiliły, nie pojawiały się tylko wieczorem jak przedtem, teraz słyszałam cały czas drugi głos w głowie mówiący: ” i tak umrzesz”. Przez rok pracowałam w domu, zmuszałam się jak robot do suchego redagowania artykułów naukowych – dzięki temu kilka godzin dziennie wyłączało mi się myślenie. Przed narzeczonym udawałam, że wszystko okej, ale tak naprawdę tuż przed jego przyjściem z pracy brałam prysznic i przebierałam się z piżamy. Wyjście z domu do sklepu po pieczywo napawało mnie strachem i było ponad moje siły. Samodzielna podróż autobusem do centrum handlowego przewyższała moje możliwości.

W poszukiwaniu siebie

Zmiana endokrynologa na tego ze stolicy zaczęła skutkować nieco lepszym samopoczuciem. Czułam, że powoli zaczęłam wracać do świata żywych. Pierwsza ciąża wyregulowała mi wspaniale hormony, jeszcze nigdy nie czułam się tak dobrze. Trzy miesiące po narodzinach Zuzi odważyłam się zawalczyć nie tylko o swoją sylwetkę, ale również o zdrowie. Postawiłam na dietę bezglutenową, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Waga leciała w dół, skończył się problem z rozdrażnieniem, wzdęciem i zaparciami. Jednak nic w przygodzie nie ginie i tym razem zaczęły mi doskwierać inne dolegliwości: poleciały zęby, nie goiły się rany, wypadały włosy, przesuszyła skóra, ale tak makabrycznie, że nic nie pomagało.

Zabawa w kotka i myszkę

Endokrynolog odsyłał mnie do dermatologa. Dermatolog do endokrynologa. W końcu edno polecił mi internistę, a internista psychiatrę, bo to objawy „psychosomatyczne”. Jednym słowem znów lekarze mieli mnie w dupie. Zaszłam w drugą ciążę i chwilowo „problemy” ustały. Obecnie karmię piersią i jest „stabilnie”. Przymierzam się do wielkiego, stałego powrotu do diety bezglutenowej. Jestem świadoma, że muszę suplementować się  witaminą D, być może dojdzie do tego Selen i Jod, ale wszystko na własną rękę. Drugi endokrynolog, trzeci i każdy kolejny, których poznałam na przestrzeni tych pięciu lat leczyli mnie tylko na podstawie wyniku TSH, wypisując receptę na Euthyrox, który zawiera laktozę i przy Hashimoto nie powinien być stosowany.

Strony: 1 2 3 4

95 komentarzy do “Diagnoza: Hashimoto, czytaj [masz przejebane]”

  1. Ciężko się czytało ten wpis;/ Ale podziwiam Cię, że mimo choroby ze wszystkim tak świetnie sobie radzisz! Co do kompetencji (a raczej jej braku) niektórych lekarzy, to też się z tym spotkałam. Kiedy odwiedziłam gastrologa i opowiedziałam mu o swoich problemach z jelitami od razu (bez badania!) stwierdził, że to z pewnością jelito nadwrażliwe i że mam zmienić dietę na taką o ograniczonej zawartości błonnika. I tyle. Z uśmiechem na twarzy i jakby od niechcenia wydał na mnie wyrok choroby, która wydaje mi się jedną z gorszych pod względem normalnego funkcjonowania w codziennym życiu. Poczytałam na ten temat wystraszona i dowiedziałam się, że pacjentów cierpiących na tę dolegliwość należy traktować z większą troską, bo mogą psychicznie tego nie wytrzymać, a lekarz na którego trafiłam? Lekkoduch jak się patrzy! Na szczęście okazało się, że wcale nie jestem chora, mam tylko problem z florą bakteryjną, który da się naprawić i tyle. Ale co się strachu najadłam to moje. No i co to za lekarz, który słabszą psychicznie osobę mógłby taką diagnozą doprowadzić do naprawdę poważnych konswekwencji?;/

    1. Dziękuję Daria za podzielenie się swoimi równie trudnymi doświadczeniami. Całe szczęście, że udało się ciebie zdiagnozować i nie okazało się takie złe jak sama mówisz. Jednak empatia tego lekarza? Załamka, sama już nie wiem jak walczyć z mentalnością naszych lekarzy. Jak sądzisz warto takie gagatka ustawiać do pionu? Czy po prostu wyjść i więcej nie wracać?

  2. Niestety u nas z lekarzami jest ciężko. Sama chciałabym znaleźć lekarza, który by mi pomógł ale nie wiem, do którego specjalisty się udać. Kto i gdzie powinien mnie skierować… Jeśli sam nie wiesz to nikt Ci nie pomoże..

      1. Niestety, znaleźć lekarza, który naprawdę się zaangażuje i pomoże właściwymi sposobami to jest CUD. Ale okazuje się, że przyczyna tkwi bardziej w naszym systemie,który bardzo utrudnia pracę lekarzom, stosy dokumentacji i papierologii zniechęcają do rzetelnego rozpoznania, ze wszystkiego trzeba się tłumaczyć i rozliczać.
        Oczywiście, ktoś na górze ustala zasady, a pacjenci są najbardziej poszkodowani.
        Aniu bardzo Ci współczuję, jednak wierzę, że znajdziesz w końcu dobrego specjalistę. Poza tym każda życiowa przeszkoda czyni Ciebie jeszcze silniejszą. Będzie dobrze! Musi być!

        1. Dorka dziękuję za dobre słowo, tak naprawdę napisałam to bo lubię mówić wprost jak jest bez obwijania w bawełnę.na pewno masz rację z tą całą biurokracją jednak i mentalność, nasza polska nie pozostaje tutaj bez znaczenia. Lekarz powinien być dla pacjenta wsparciem, bazą wiedzy i pomocą a nie zwala odpowiedzialność na innych. Masz jakieś doświadczenia z lekarzami?

          1. Oj tak, ciągle szukam odpowiednich specjalistów z ważnych dla mnie dziedzin… Okulistkę mam, dentystkę mam, ale ciągle borykam się z problemem znalezienia dobrego ginekologa. Obecnie testuję jedną doktorkę z polecenia, zobaczymy jak się sprawdzi. Całe szczęście dla mnie nie mam (jak na razie) poważniejszych problemów ze zdrowiem… Ostatnio bardzo często dochodzę do wniosku, że jestem szczęściarą, tyle krzywdy wokół ;/

            1. Wiesz Dorcia żyjemy w czasach, w których pośpiech, stres i zanieczyszczenie środowiska marnuje nam zdrowie, ale z drugiej strony rozwój medycyny je ratuje. Jeśli chodzi o ginekolog, nawet na NFZ to polecam ci dr Suchecką, do której sama chodziłam, a z kolei ona również prowadziła 2 ciąże mojej przyjaciółki. Przyjmuje w przychodni na Antoniukowskiej jakby coś, co prawda na pierwszy rzut oka wydaje się gruboskórna, ale to ciepła babeczka i świetny specjalista 🙂 Oby cię pielgrzymki lekarzowe omijały jak najdłużej :*

          2. Skąd ja to znam… Też jestem taką rozkapryszoną hashimotką. 😛 Lekarze nie leczą przyczyny, ani nawet nie próbują jej znaleźć. U mnie hashi wyszło 14 lat temu podczas wizyty u homeopatki i chociaż jako takiego leczenia homeopatycznego nie przyjmowałam, to pamiętam tę wizytę i zlecenie wykonania badań. Wcześniej leczono mnie na serce i neurologicznie, bo byłam dziwnie nadpobudliwa i rozdrażniona. 😛 Dieta bezlaktozowa i bezglutenowa oraz odpowiedni tryb życia to podstawa przy chorobie Hashimoto, mogą wyciszyć chorobę. A stres to niestety nasz najgorszy wróg…

          3. Miałam podobną historię do Twojej, tylko „leczyłam” PCOS- chorobę uznaną przez współczesną medycynę za nieuleczalną. Lekarze mieli mi do zaproponowania jedynie hormony, które jeszcze bardziej szkodziły mojemu organizmowi- jak zresztą wszystkie syntetyczne chemikalia wypisywane na receptę. Żadnego z nich nie obchodziła moja dieta, ani styl życia. Dopiero kiedy wzięłam sprawy w swoje ręce, zmieniłam całe swoje życie (przy okazji zdobywając dużą wiedzę i otwierając oczy na wiele spraw, za co dziś jestem niezmiernie wdzięczna) zaczęłam zdrowieć!
            Nie oszukujmy się, współczesna medycyna akademicka ma dziś niewiele wspólnego z prawdziwym zdrowiem. Studenci medycyny uczeni są jakie „leki” wypisywać na daną przypadłość czy w jakie reakcje wchodzą z innymi lekami, a dietetyki mają kilka godzin w ciągu tylu lat studiów! Dlatego leczą objawowo, nie szukając przyczyny choroby. Przykra prawda jest taka, że kiedyś farmacja była na usługach medycyny, a dziś medycyna jest na usługach farmacji. Liczy się tylko dochód koncernów farmaceutycznych, nie zdrowie pacjenta. Tylko świadomość, duża wiedza i wzięcie zdrowia we własne ręce może naprawdę pomóc odzyskać zdrowie. Nie tylko maskować objawy, przy okazji wyniszczając inne organy. Pozdrawiam Cię Aniu i życzę zdrowia!

            1. Dziękuję Kochana za podzielenie się własną historią. Tak jak mówisz przede wszystkim trzeba szukać na własną rękę i działać samemu. Zdaje sobie sprawę, że przy „naszych” chorobach styl życia gra pierwsze skrzypce. Niesamowite jest to, że dzisiejsza medycyna stoi właśnie w rozkroku między ideą leczenia,a biznesem farmaceutycznym. Jesteś na jakiejs szczególnej diecie?

          4. Ania- Ty się absolutnie nie bierz za bezglutenową bez stwierdzonej celiki bo to prawdopodobnie również spowodowało zniszczenia z niedoborów. Wiem, że to modne ale niepotrzebnie stosowane może tylko zaszkodzić. Zrób badania na celiakię a potem działaj.
            Jesteś strasznie dzielna i w życiu nie powiedziałabym że chorujesz na cokolwiek.
            ps.Moja mama i siostra mają hashimoto i zespół politeistycznych ( nie jestem pewna czy tak się to nazywa) jajników także przejebane po całości.

            1. dieta bezglutenowa jest polecana w pierwszej kolejności osobom z Hashimoto za oceanem. Jest sporo badań dowodzących słuszność tej diety w tym przypadku. Jednoczesnie słuszność suplementacji. Polecam książke dr. Izabeli Wentz, mi dała dużo w temacie.

          5. Aaa, no chyba tak, miałam wrażenie że dużo rzeczy się posypało po tej diecie właśnie dodatkowo. Jak było lepiej i tym jest leczone hashimoto to idz tą drogą, ale obiecaj że będziesz na siebie uważać i skonsultujesz z jakąś mądrą głową 🙂

            1. Zmartwiłaś mnie tym wpisem, u mnie też wykryto zaburzenia tarczycowe chociaż jeszcze nie wiadomo jakie jest ich podłożę. Na razie czuję się lepiej, leki działają. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie jednak w dobrą stronę.

                  1. Jak masz diagnozę to już jest dobrze…bo zanim ją masz, to jest naprawdę źle 😉 Minimum 3 miesiące potrzeba na wyrównanie poziomu hormonów, a nawet do 6, więc faktycznie cierpliwość wskazana ;). I pamiętaj właściwy wskaźnik TSH to jest ten, przy którym się dobrze czujesz, a nie jakieś 4,5 z kosmosu! Wciąż nie mogę w to uwierzyć, że przy takiej skali zachorowań, w Polsce nadal obowiązują te normy! 🙁 Naprawdę da się wszystko bardzo dobrze ustabilizować i życie jest różowe jak przedtem 🙂

                    1. No wiesz każdy przypadek jest inny… ja od latach nie mam wyrównanych hormonów bo hashi szaleje. Szukam endo, i po prostu testuję na sobie suple, oraz dietę. A tak ogólnie gdyby nie moj optymizm to byłoby krucho… nie poddaje się. Ile czasu chorujesz?

                  2. Chyba coś u Ciebie nie gra z tą dietą bezglutenową, skoro się zaczyna sypać organizm, ale nie ważne. Wszystkiego trzeba spróbować. A z innej strony, mieć diagnozę jest już połową sukcesów. 3 lata leczenia niedoczynności tarczycy i dzięki lekom pogłębienie się objawów. Jak piszesz (u mnie 2 endokrynologów) tylko kazało brać leki. Tak na marginesie, Letrox nie ma laktozy. Po tym, co działo się ze mną, kiedy ostatnio brałam hormony na tarczycę… Moja samowolka, odstawiłam to. A najlepszym paradoksem jest to, że ja przytyłam dzięki hormonom i ćwiczeniom. Przestałam brać tamte hormony i czekam na kolejną wizytę, poznam kolejnego endokrynologa. Żałuję, że uwierzyłam, że hormony na niedoczynność pomogą. Nie wiem, kiedy organizm upora się ze skutkami ubocznymi.

                    1. Wiesz Jola bez glutenu dużo się fajnie rzeczy poprawiło, ale myślę że inne alergeny zaszkodziły. Okazało się, że na przykład niektóre orzechy i pomidory mi szkodzą. Obecnie chyba tylko kokos, migał i brazylijskie są ok. Też wiele rzeczy robię na własną rękę bo po prostu inaczej się nie da. A myślę o laktozie, ale na wszystko przyjdzie czas. Trzymam kciuki, żeby twoje leczenie również przyniosło skutki 🙂

                  3. Anka, współczuję, naprawdę nie ma nic gorszego jak trafić na mur niezrozumienia i obojętności – jak wspomniała Rene, lekarze to temat rzeka. Nie miałam nigdy poważnych problemów ze zdrowiem i bardzo bym chciała, by ten stan utrzymał się jak najdłuzej. Tobie życzę dużo siły!

                  4. Bardzo Ci współczuję Ania… nie tylko samej choroby, ale tego wszystkiego co się z nią łączy i tego, że wołanie o pomoc takich jak Ty, pozostaje bez odpowiedzi, a właściwie dostaje odpowiedź w formie recepty…. słabo na maska! :/

                    Dużo zdrowia dla Ciebie :*

                    Ściskam!

                  5. Anulka, dokładnie wiem, co czujesz. Przechodziłam podobne etapy. Walczę z Hashi od jakiś 5 lat. Mam wrażenie, że obecnie co druga kobieta cierpi na to schorzenie. Również przerobiłam kilku endokrynologów – konowałów. Miałam szczęście, ponieważ w końcu trafiłam na cudowna panią endokrynolog, która sama też cierpi na tę chorobę, także jest bardzo wyrozumiała i ma sporą wiedzę na ten temat. Polecam Ci świetną książkę amerykańskich endokrynologów „Jak żyć z Hashimoto”. Odpowiedziała mi na wiele pytań. Od kiedy dowiedziałam się o chorobie, to diametralnie zmieniłam swoje życie. Stwierdziłam, że zdrowie ma się tylko jedno i dlatego tak sobie wszystko poukładałam, żeby żyło mi się w miarę bezstresowo i komfortowo. Pamiętasz, ostatnio o tym pisałyśmy:). Staram się aż tak bardzo nie stresować ta chorobą. Bywają gorsze. Mam nadzieję, że jeśli będę o siebie dbać, to wszystko będzie OK. Jeśli chodzi o leki, to wiosną zmieniłam Euthyrox na bezlaktozowy Letrox, ale nie sprawdził się u mnie. Pomimo, że brałam duże dawki, to wyniki mi się pogorszyły. Z jakieś 2 tyg temu wróciłam na Euthyrox i czuję się lepiej. Ale jem też nabiał, głównie kozi, bo ma mniej laktozy i lepiej przyswajalna i chyba raczej mi nie szkodzi. Trzymaj się kochana. Może jakiś klub Hashimotek utworzymy?;) Nawet w blogosferze jest nas od groma.

                    1. O kurczę ciebie też hashi złamało? Jej, niby raźniej, ale nikomu nie życzę spotkania z tą chorobą. Odezwę się wkrótce na priv bo mam pewien pomysł na projekt z hashi i blogerkami. Buziaki moja ty gwiazdeczko radości 🙂

                      1. Aniu, teraz jak się nie ma Hashi, to nie jest się trendy;). Wychodzę z założenia, że jak na coś nie mam wpływu, to po prostu muszę to oswoić. To daj znać koniecznie, bardzo jestem ciekawa, co wymyśliłaś. Buziaki.

                    2. Czytając Twój wpis miałam wrażenie, że czytam o sobie…
                      Ciągłe humory, tycie, pogarszający się wzrok, sucha skóra, wypadające włosy, problemy z zębami, ciągłe uczucia zimna, łatwe męczenie się, senność, plus inne choroby towarzyszące Hashimoto (endometrioza, PCO, insulinooporność, nietolerancje pokarmowe, niepłodność…).
                      Mam bardzo osłabiony organizm i często choruję…
                      Specjalista dobry to porażka. Nie ma.
                      Prawie 7 lat choroby i niestety jest tylko gorzej…
                      Nasze choroby niestety są zbywane przez lekarzy, a przez to prowadzą do kolejnych chorób i problemów…

                      1. Kurczę widzę, że jest ans coraz więcej 🙁 Bardzo ci współczuję i mogę powiedzieć tyle: wiem co czujesz. A czy robisz coś na własną rękę? Zmiana diety? Suplementy? Z jakiego miasta jesteś?

                    3. I bardzo dobrze że o tym piszesz. Ja z nazwą tej choroby i jej objawami zetknęłam się właśnie na jakimś blogu. Nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Lekarze… tak, to teraz specjaliści od wpisywania recept i to najlepiej na leki zakontraktowane z jakimś przedstawicielem. I co się dziwić że ludzie szukają porad i sposobu na leczenie w internecie. A jakie mają wyjście? Kurcze, nawet skierowanie na badania ciężko wyżebrać.

                      1. Oj faktycznie w przypadku jakiegoś skierowania czy podstawowych nawet badań trzeba niezłą batalię z lekarzem stoczyć – bo on najczęściej nie widzi powodu, aby nas konkretnie przebadać i sprawdzić czy na pewno wszystko gra. Recepta na każdą okazję to standard 😀 Mnie przeraża fakt, że od 2017 roku mają zamiar rozładować kolejki u endo poprzez odsyłanie pacjentów do lekarza pierwszego kontaktu, który przecież też może wypisać receptę…

                        1. Pingback: Masz hashimoto? Ćwicz pamięć! Akademia Umysłu,

                          1. Bardzo mi przykro Agata, ale mam też pozytywną historię dla ciebie. Moja przyjaciółka kilka lat temu miała nowotwór, ostrą chemię i wycięcie tarczycy. Dzis jest podwójną i szczęśliwą mamą. Pracuje, uprawia sport – głowa do góry :*

                        2. Moja siostra cierpi na tę chorobę i rzeczywiście nie jest łatwo, a okoliczności związane ze służbą zdrowia wcale w tym wszystkim nie pomagają. Bardzo to smutne, ale mam nadzieję dla wszystkich haszimotek, że przyjdą lepsze, bardziej wrażliwe na tę chorobę czasy, a właściwie nastawienie specjalistów i odpowiednie wsparcie. Trzymaj się!

                        3. Moja dobra znajoma cierpi na Hashimoto. Nie jest jej prosto. Pod jej wpływem sprawdziłam sobie odpowiednie markery, bo cześć pasujących objawów widziałam u siebie. Na szczęście mnie oszczędziło. Wszystkim z ta chorobą życzę dużo siły i spokoju. Trzymajcie się, Kochani! Będzie dobrze!

                        4. A mozesz mi powiedziec dlaczego laktoza szkodzi przy hashimoto? Zona ma to dziadostwo, oczywiscie jedyne lekarstwo jakie od lekarzy dostala to Eutryrox, chociaz wyglada na to ze dosc dobrze to dziala. Zastanawia mnie ta laktoza, dlaczego jej wyeliminowanie mogloby tu pomoc?

                          1. Przy Hashimoto szkodzą produkty, które są przetworzone. Może również wystepować nieszczelność jelit, nietolerancja na laktozę. Może, ale nie musi. U mnie odstawienie latozy znacznie polepszyło samopozucie, wyniki, waga spadła i centymetry poleciały w dół.

                        5. Hashimoto straszna sprawa. Męczy okropnie nie tylko osobą chorującą, lecz całą otaczającą ją rodzinę. Mi najbardziej dokucza roztargnienie i zapominanie co chciałam powiedzieć. Niekiedy zmęczenie do granic możliwości. Rozdrażnienie. Wtedy moje dzieci niestety obrywają. Bo pragnę wtedy ciszy 🙂 smutne. Ale rzeba z tym zyc. Polecam w Poznaniu Panią Doktor Małgorzatę Abramczyk. Zawsze usg. Rozmowa o samopoczuciu. Ręka na pulsie.

                        6. Ja osobiście nie mam Hashimoto, a pcos. W sumie objawy podobne, słowo kluczowe „tarczyca” również… Jeśli miałabyś ochotę, skontaktuj się z Izabelą Van der Woodsen. Nie, to nie lekarz Trudno mi nawet nazwać jej „specjalizację””, bardziej coś w stronę dietetyki. Jest ona twórcą cudownej diety WOO i też ma Hashimoto. Dieta jest naprawdę cudowna, sama na niej jestem. Pozdrawiam serdecznie

                        7. Oj Ania skąd ja to znam 🙁 ja mam tylko niedoczynność, ale pozatym policystyczne jajniki, krzywy bolacy kręgosłup o depresji i nerwicy mięśnia sercowego nie wspomnę. Psiapsiółka ma hashimoto i wiem co przeżywa. Odkąd usunięto jej tarczyce to nie chodzi do lekarzy tylko w przypadku usg. Postawiła na dietę, życie nad morzem, masę suplementów oraz nie zażywa euthyroxu ale thyroid s czyli sproszkowana swinską tarczyce i czuje się dzięki temu o niebo lepiej. Trzymaj się kochana :*

                        8. Aniu, na temat Hashimoto i moich przebojów z lekarzami, to bym mogła 3 tomowa książke napisać ;). Na początku trafiłam na takiego dziadziusia idiotę, co to twierdził nawet, że przy Hashi to jest niemożliwe, żeby mieć jakieś problemy gastryczne. A ja wtedy nowicjuszka w tych tematach zaczęłam powątpiewać i prawie zaczęłam wierzyć w to, co wiele osób mi sugerowało, że problem tkwi w mojej głowie, a nie w chorobie. Na początku miałam straszny kryzys, załamanie, wręcz zniechęcenie do życia, ale w końcu się nieźle wkurzyłam, obudził sie we mnie mój zodiakalny lew i postanowiłam walczyć na własną rękę 🙂 .Długa to była droga i wiadomo nie jest idealnie, ale o wiele lepiej niż było. Czuje się dobrze, żadko miewam psychiczne zjazdy, z brzuchem jest o 80% lepiej no i trzymam prawidłową wagę, co oczywiście często wzbudza u wielu „specjalistów” powątpiewani, czy ja oby na ewno cierpię na hashi. Jednak widok mojej znikającej i zwapniałej tarczycy zamyka im gęby ;). Aneczko, będzie dobrze, nie ma innej opcji. Trzeba się wspierać wzajemnie, dzielić pomysłami i tym co zadziałało i damy radę. Życie jest piękne i chcę się cieszyć kazdą jego chwilą, a nie leżeć zapłakana, napuchnieta, trzęsąc się z zimna latem pod kocem i martwić się w sumie nie wiadomo czym – też tak czasem masz? 😉 Ściskam Cię kochana, trzymaj się i w razie W pisz :).

                        9. CHoruję na Hashimoto od 19 lat. Mam 27, przechodziłam różne etapy, choć trochę w inna stronę od Ciebie, bo mi zawsze bardziej szło w objawy pasujące do nadczynności – przemiana materii prędkości światła, nerwica, problemy ze snem, depresja, nadmierne pobudzenie. Suchość skóry itp., to wszytsko znam. Też przez lata dostawałam tylko euthyrox na bazie poziomu TSH. I „standardowo” lekko się pogarszało z roku na rok. i zero informacji o możliwościach pomocy sobie samej.
                          Od 10 lat jestem wegetarianka, i właściwie od wtedy zaczęło się polepszać, plus zaczęłam szukać info na włąsną rękę, zbierać swoje badania, poszłam mocno w ruch, obecnie zawodowo, piję hektolitry wody i zadbałąm o psychiczną wolość, psychoteriapia wiele pomaga (dzięki niej wiele stresu wreszcie z człowieka uchodzi).
                          Nie, żeby było idealnie, jeszczzce nie doszłam do super samodyscypliny by sprawdzać dietą eliminacyjną możliwości alergii. Teraz jestem 3 miesiące po porodzie, i tak jak Tobie moje hormony przez ciąże i aktualnie przy karmieniu wyszły na ideał. Ale miałam też prześwietloną tarczyce przez innego lekarza (który robił przeswietlenie córeczce i w rozmowie dowiedział się o mojej tarcycy, wiec od razu zrobił mi usg) i okazało się że mój stan zapalny jest już mocno wyciszony, lekarz się zaskoczył pozytywnie. Także wierzę że jesczzce wszytsko na dobrej drodze. Tak jak Ty śledzę poczyannaia medycycny zza oceanu, tam się dzeje w tym temacie znacznie więcej.
                          Doskonale Cię rozumeim i Twoje wzburzenie. Temat lekarzy przewałkowany ostatnio u mnie też przez chorobę mamy, którą pochowałam 2 miesiące temu. Mój wniosek numer jeden: jęsli sam o siebie nie zadbasz, nikt tego za ciebie nie zrobi. A numer dwa: Psychika jest najważniejsza.
                          Choć wiem jak jest ciężko, życzę z całego serca wewnętrznej siły do pozytywnej walki o swoje zdrowie
                          Ściskam
                          *ps. nie namawiam nikogo z hashi do wegetariańskiej diety, jedynie stwierdzam fakt że w moim przypadku jest na plus.

                        10. Cześć.
                          Jak przeczytałam co napisałaś, to stwierdziłam, że w dużej mierze to samo mi się przytrafiło. Kiedyś ważyłam 50 kg, aż zaczęłam nagle tyć. Doszłam do 95 kg. Stosowałam dietę Dukana, Atkinsa, potem efekt jojo. Teraz, od trzech miesięcy stosuje dietę 1500 kal., schudłam 15 kg. Pierwsza depresja dopadła mnie wiele lat temu. Sama z domu nie wychodziłam przez dwa lata. Miałam jakieś lęki. Przez kilka lat spałam w dzień i w nocy. Zaprowadziłam dziecko do szkoły, potem kładałam się spać, nastawiałam budzik , odbierałam dziecko i po odrobieniu lekcji z dzieckiem znowu spałam Cały czas biorę leki na depresję. Miałam okropne zaparcia. Stosowałam lewatywy. Ale potem było jeszcze gorzej. Codziennie używałam czopki glicerynowe. Teraz znalazłam czoki musujące Eva Qu. Są lepsze niż lewatywa i czopki glicerynowe. Urzywam błonnik witalny i nasiona Chia i okresowo probiotyki.

                        11. Czy ktoś moze mi polecic dobrego endokrynologa w Warszawie? Podejrzewam ,że mam cos nie tak z tarczycą. Może z tej strony , niby sa tu opinie ale nie mogę się zdecydować. Na c mam zwracac uwagę

                        12. Pingback: nieidealna

                        13. Gdy miałam 13 lat internistka z pogotowia odkryła u mnie niepokojące wole tarczycowe i skierowała mnie do endokrynologa. Myślałam i słyszałam od wszystkich ile to mam szczęścia, ze tak wczesnie wykryto u mnie chora tarczyce.Mam teraz 34 lata. Nie znam godnego polecenia endokrynologa. 3 lata błagałam lekarzy o zmianę euthyroxu na letrox, bo czułam, ze mi to szkodzi. Udało się po opłaceniu badań za 2500 w których z pieczątka stwierdzono, ze laktoza nie jest dla mnie, delikatnie mówiąc .szkoda słów na to wszystko…. pozdrawiam Hashi, insulinoopornych, tych z hipoglikemia i AZS. I wszystkich pozostałych czytelników tez 😉 To powyżej to rzecz jasna jest mój komplet.
                          Oczywiście doceniam, ze jajników nie mam policystycznych. Chociaż, kto wie? Nie mam tez do polecenia żadnego ginekologa 😉

                        14. Aniu, czytałam Twój ręka z duszą na ramieniu. Dziś usłyszałam od lekarza, że wyniki TSH są niepokojące i pewnie mam Hashimoto, co nie jest zaskoczeniem bo przecież wiele kobiet teraz na to choruje. Na pytanie czy będzie to miało wpływ na zajście w ciąże, stwierdził że pewnie tak i raczej nie będzie łatwo. Lekarze nie mają niestety daru przekazywania takich informacji (nie jestem zaskoczona), niestety nie potrafią też uspokoić pacjenta i wytłumaczyć mu o co chodzi, jak wyglada leczenie, jak wpłynie to na nasze życie. Zostałam z informacjamą: choroba + dodatkowe badania. No cóż… zostaje mi szukanie informacji na własną rękę… dziękuję Ci za ten wpis Jeśli masz ciekawe i warte polecenia artykuły o Hashimoto to chętnie poczytam. Pozdrawiam!!!

                        15. Pingback: USG piersi

                        16. Pingback: jak schudnąć 5 kilogramów

                        17. Obawiam się właśnie, że również mam Hashimoto jutro idę na badania . Od kilku lat żyje w ciągłym strachu , nie mogę się skoncentrować myśli uciekają i ostatecznie wszytko widzę w szarych barwach . Co gorsze od kilku miesięcy jestem wciąż zmęczona i kiedy tylko wrócę do domu muszę się położyć spać bo nie jestem w stanie normalnie funkcjonować . Tak jak ty budzę się w nocy z poczuciem, że umrę , że życie jest krótkie wpadam w momenty letargu, niewysłowionego smutku potrafię się przyciąć i nie odezwać nie wiem czemu . Chce wreszcie wiedzieć co mi jest kilka lat temu mama wykonała mi badanie na TSH wyszło na tak zwanej granicy pani pediatra powiedziała żeby to narazie zignorować a jeśli , by się coś pogorszyło wtedy zaczniemy się martwic. I tak dziś mam 19 lat i jestem dosyć pochrzaniona , rozbita z nadzieją albo i brakiem że dowiem się prawdy .

                        18. Pingback: Moim największym kompleksem nie jest waga, a ... ~ NieidealnaAnna

                        19. Pingback: Jak wychować tolerancyjne dziecko? - ♥ NieidealnaAnna ♥

                        20. Pingback: co jeść przy Hashimoto NieidealnaAnna KONKURS

                        21. Kurcze. Bardzo dużo Twoich objawów, Aniu, pokrywa się z tymi, przez które sama przechodziłam. Najgorsze były dla mnie włąśnie irracjonalne myśli i lęki (ni z gruchy ni z pietruchy stawała mi przed oczami wizja mojej śmierci – że się topię, wpadam pod samochód itp. – okropne to było). Miałam jednak to szczęście, że od razu trafiłam na fajną endokrynolożkę, a także dietetyczkę, więc w zasadzie niedługo po diagnozie zaczęłam leczenie (biorę Letrox, nie Euthyrox) oraz dietę i bardzo szybko poczułam poprawę. Nie będę Ci spamować linkami, ale jeśli chciałabyś poznać historię mojego leczenia, to znajdziesz ją u mnie pod tytułem „Moje boje z „japońskim motylem” „. Życzę duzo zdrowia.

                        22. Pingback: The Real Catwalk Polska NieidealnaAnna

                        23. Pingback: Spotkanie autorskie w Białymstoku otwierające premierę mojej książki "Nieidealnik. Sztuka szczęśliwego życia" ~ NieidealnaAnna

                        24. Pingback: Skazana na bycie "szczęśliwą" czyli o tym, dlaczego nie możesz mieć chwili słabości ~ NieidealnaAnna

                        25. Pingback: Samotność czy depresja?

                        26. Pingback: Czy w samoakceptacji chodzi o usprawiedliwianie wad? ~ NieidealnaAnna

                        27. Cześć dziewczyny! Miałam okazję ostatnio poznać osobiście Nieidealną Annę w klubie Aktywnych Mam w Pruszkowie i tak po nitce do kłebka trafiłam na tego bloga (z czego bardzo się cieszę!) Chciałam się z Wami podzielić informacją która być może będzie dla Was bardzo pomocna – jakiś czas temu poznałam osobę bardzo poważnie chorą na tarczycę, kobieta ta miała już problemy z poruszaniem się o własnych siłach, lekarze nie byli w stanie jej pomóc, choroba ciągle powracała. W akcie desperacji zaczęła działać na własną rękę i trafiła na informacje o św. Hildegardzie (- może kojarzycie, jest coraz bardziej znana z racji obecnych tendencji to naturalnych sposób leczenia która ona również propagowała). W każdym razie – POSZUKAJCE INFO O KREMIE Z FIOŁKÓW – moja znajoma wróciła dzięki niemu do zdrowia i okiełznała swoja tarczycę.

                        28. Tez mam od 8lat hashimoto plis insuloodpornosc z wagi 70 wskoczylam na 90 teraz mam kolo 95kg az tak po mnie nie widac ze tyle waze.. ale nastroje masakra skora wrazliwa czasem swedzaca ..przed okresem to wogole umieram i boli wszystko siadly mi stawy kolana bola czeste bole barkow stwierdzone mam zwyrodnienia stawow a mam dopiero 33lata Hashimoto jest straszna choroba i nie czuje sie dobrze kiedys mialam zawirowania swiat sie krecil..nie moglam normalnie funkcjonowac kiedys zdarzyla mi sie ze wstac z lozka nie moglam tak sie zle czulam. Teraz mam wyniki w normie ale ograniczam slodkie i sol sa dni ze puchne ale sa dni ze czuje sie ze niemam checi jesc pic. MOJ ORGANIZM SZWANKUJE MAM 2 DZIECI I NAJBARDZIEJ BOJE SIE O STAWY 🙁

                        29. Witam u mnie zdiagnozowano Hashimoto,dostałam przepisane leki,ale oprócz tego mój lekarz kazał skonsultować się z ginekologiem,zrobić dodatkowe badania,jedne przed miesiączką a inne w 3-5 dniu miesiączki.
                          Opowiedział o chorobie o jej skutkach,kazał dużo odpoczywac,wtedy się uśmiałam bo zapytałam jak mam to zrobić mając 4 dzieci 😉 to odpowiedział mi że mam porozmawiać z partnerem i podzięce obowiązki . A że nie należę do osób które chcą litość bądź pożałowania to nikomu nic nie powiedziałam , ale staram się jak najwięcej odpoczywać .
                          Reasumując dalesz kroki co do choroby lekarz podejmie w maju , po moich konsultacjach , jak przyjdę z wynikami.
                          Pozdrawiam wszystkich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *