Strona główna » BLOG » Dzieci rok po roku – czy warto się zdecydować? Moje wnioski po 5 latach.

Dzieci rok po roku – czy warto się zdecydować? Moje wnioski po 5 latach.

Nie sądziłam, że dzieci rok po roku będą wzbudzały w Was tyle emocji. Spotkałam się z opiniami, że to „gorsze” i trudniejsze niż bycie mamą bliźniąt. Macierzyństwo rok po roku to moja świadoma decyzja, tak jak ciąża, połóg i bycie mamą. Dziś podzielę się własnymi doświadczeniami, mam nadzieję, że zainspiruję Was tym artykułem do podjęcia własnych, najlepszych dla Was decyzji.

Przeczytaj również:

Czy warto mieć dzieci rok po roku?

Myślę, że na to pytanie najlepszą odpowiedź znasz tylko Ty i Twój partner. Moje doświadczenia mogą być totalnie inne od mam dzieciaków, które dzieli rok. U nas tak naprawdę córki urodziły się w 2015 i 2016 roku. Ale gdyby policzyć liczbę miesięcy to wychodzi równo co do dnia 18 miesięcy. Łatwo obliczyć, że gdy rodziła się Mania, moja starsza córka Zuzia, miała 1,5 roku. Gdy jechaliśmy z mężem do szpitala rodzić Mańkę, bardziej drżałam o to jak mój maluch zniesie pierwszą rozłąkę z mamą. Mama męża przyjechała do nas i została z dzielną wnuczką, a ja w nocy zbierając się do szpitala, ocierałam łzy strachu i ekscytacji jednocześnie.

Macierzyństwo rok po roku, to ciąża z małym dzieckiem u boku

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że chodzenie w ciąży przy niespełna rocznym dziecku to bajka. Nic z tych rzeczy. Mając w domu małego High Need Baby często słyszałam, że jestem „szalona”, że decyduje się na drugie dziecko w tak małym odstępię czasu. Nie wiem czy postradałam zmysły czy też nie, ale z mężem byliśmy pewni, że chcemy rodzeństwa dla Zuzi i to w krótkim czasie. Druga, właściwie najważniejsza kwestia to fakt, że choruję na Hashimoto i lekarze nie dawali zbyt wielu szans na to, że będę miała dzieci w ogóle. Dlatego trochę los, trochę życie, trochę szczęście zadecydowało o tym, że mamy dzieci rok po roku.

Mama aktywna do końca ciąży, trochę bez wyjścia

Szczęśliwie należę do tej grupy kobiet, które w ciąży rozkwitają, mają energię i czują się świetnie. Wszystko prawda, ale i tak to było duże wyzwanie i spore obciążenie dla organizmu. Decydując się na potomstwo w rocznym odstępie czasowym, pamiętajcie proszę by skonsultować to z lekarzem. Moja ginekolog nie była zachwycona tym pomysłem, ale wierzyłam w to, że dobrze znam swój organizm i chcę mieć to wszystko za sobą, póki jestem młoda.

dzieci rok po roku
Moim zdaniem dzieci rok po roku to super opcja!

Moja mama urodziła moich najstarszych braci w tym samym roku. Wojtek jest ze stycznia, Maciek z grudnia. Druga ciąża nie była planowana, ale rodzice zawsze podkreślali, że chciana. U mojego środkowego brata w rodzinie również są dzieci rok po roku. Można powiedzieć, że wiedziałam na co się piszę. Nie zakładałam cudów, ale chciałam i wiedziałam, że dam radę.

Który moment w posiadaniu dzieci rok po roku jest najtrudniejszy?

To jedno z pytań, które najczęściej mi zadajecie. Jak się domyślacie, nie ma to to jednoznacznej odpowiedzi, „to zależy”. Zuzia nas zahartowała w boju. Jako dziecko wysoko wrażliwe, nieodkładane i „rączkowe”, założyliśmy, że czeka nas powtórka z rozrywki. Jak miło byliśmy zaskoczeni, gdy Mania okazała się noworodkiem, bobasem i maluchem bezproblemowym. Tak jakby w końcu nasza rodzina uzyskała harmonię i wszystko było na swoim idealnym miejscu. Brakujący element naszej chomiaczkowej układanki?

Trudne chwile w macierzyństwie z rocznym odstępem:

Początkowo miałam zamiar wydzielić Wam takie momenty z podziałem na dany rok. Ale po chwili zastanowienia się, pomyślałam sobie, że na każdym etapie rozwoju moich córek miałam lepsze i gorsze momenty. Bywały dni, w których łyżkami mogłabym jeść słodycz, którą dawały mi Ancymonki. A było (i nadal się zdarza), że nie mam pojęcia w co włożyć ręce, płakać ze złości, bezsilności i krzyczeć niemo z totalnego zmęczenia. Podsumowałabym to hasłem: matki wzloty i upadki. Czyli moje nieidealne macierzyństwo bez lukru.

Z czym było mi najciężej w roli podwójnej mamy?

Przydałaby się jeszcze jedna para rąk i oczu. Tak po prostu, ale wydaje mi się, że to akurat każdej mamie. Bez względu na liczbę dzieci. Dźwiganie podwójnego wózka z 2 piętra w kamienicy w Rembertowie, było hardcorowe i demotywujące. Jedno dziecko w chuście, drugie w tempie ślimaka za rączkę schodziło ze mną ze schodów. Wchodziło dokładnie w tym samym stylu. Na palcach jednej ręki policzę sytuacje, w których miałam pomoc. Nie żalę się i nie skarżę, bo sytuacja była taka nie inna i jak mawiał mój trener „trzeba przeżyć”. Przeżyłam, ale fizycznie i psychicznie nie będę czarować, to jest trudne. Dzieci rok po roku to wyzwanie!

Brakuje rąk, przydała by się dodatkowa para oczu, nie ma czasu, ani przestrzeni na siebie

Wydaje mi się, że cię nie zaskoczę tym wyznaniem. Na pewnym etapie rozwoju dzieci, nie ma zbyt wiele możliwości do robienia tego czego się chce tu i teraz. Wielkie przeżycia, często ustępują trywialnym potrzebom: nieprzerwanego snu, samotnego siku, wypicia (legendarnej już) ciepłej kawy, nie bycia dotykaną, pobycia w ciszy, zrobienia zakupów bez asysty.

Moje córki były fantastycznie wyregulowane. Powtarzalność rytmu dnia, te same godziny drzemek, spacerów, kąpieli i bezproblemowe zasypianie (poza tzw. „skokami rozwojowymi”). To dawało nadzieję, że „jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie”. Punkt 19:00 zasypiały i mogłam spokojnie te parę godzin…. popracować. Tak, dobrze czytasz, marzyłam o pracy w ciszy i zrobieniu czegoś dla siebie. Pisanie bloga, prowadzenie kanałów social media i rozwój własnej marki Nieidealnaanna, było dla mnie odskocznią od roli mamy i największą radością.

Plusy dzieci w odstępstwie roku

Aby te moje rozważania nie zabrzmiały zbyt ponuro, mam też kilka pozytywów. Największy z nich to fakt, że mam dwie zdrowe córki, o których marzyłam i których razem z mężem pragnęliśmy. Po drugie Zuzia stała się starszą siostrą. Posiadanie rodzeństwa w swoim wieku, jest naprawdę ogromnym darem. Wcześniej wydawało mi się, że to nigdy nie nastąpi, ale szczęśliwie doczekaliśmy się z mężem chwil, gdy dziewczynki zajmują się sobą. Są kreatywne, pomysłowe, aktywne i uwielbiam obserwować je w akcji. Myślę, że dzieci rok po roku to nie tylko towarzystwo, rodzeństwo, ale narodziny prawdziwej przyjaźni.

Z praktycznych aspektów, to drugie dziecko nie generuje wcale większych kosztów utrzymania, bo słowo daję, że większość rzeczy mieliśmy już w domu dla Mani po Zuzce. Umówmy się, w idealnym stanie, bo wiadomo, ze niemowlę nie jest w stanie zniszczyć ubranek, zabawek i akcesoriów do pielęgnacji. Jak masz na stanie dwójkę, to zaczynasz inaczej myśleć i widzisz wszystko w podwójnej perspektywie, by było wam jak najbardziej komfortowo i wygodnie.

Nie doradzę, nie ostrzegę, ale powiem jak u mnie wyglądało posiadanie dzieci rok po roku

Te wszystkie debilne porady, których udzielałam wtedy (będąc mama maluchów), w kontekście macierzyństwa i własnego rozwoju. Dziś powiedziałabym jeden wielki bullshit i błagam, nie idź tą drogą. Nie podążaj moją ścieżką kochana kobieto! Z perspektywy czasu uważam, że zajechałam się na własne życzenie. Nie przez macierzyństwo w rocznym odstępie czasu, ale przez własną, chorobliwą ambicję i chęć udowodnienia sobie i całemu światu, że dam radę.

dzieci rok po roku

Oczywiście, oceniam siebie jako dobra matkę. Na pewno nieidealną (ale spokojnie, takowe nie występują w przyrodzie), jednak zaangażowaną i obecną. Dająca z siebie sto procent. kochająca, często zmęczoną, ale szczęśliwą. Dla mnie pisanie bloga było oddechem od matkowej rutyny. W Internecie nie czułam się samotna i tak cholernie smutna. Ale szczerze mówiąc zamiast rozwoju, pieniędzy z pierwszych współprac i wielu dobrych chwil w sieci wolałabym na tamten moment mieć kogoś z bliskich do pomocy. Serio i po ludzku, by wpadli dotrzymać towarzystwa w wiecznie upaćkanym małymi rączkami domu. By nie uciekali jak oparzeni po godzinie odwiedzin, by zaproponowali spacer z jedną z córek. By wybrali się wspólnie z nami na plac zabaw, czy pomogli przytachać zakupy. Wolałabym by wyciągnęli mnie do kina, teatru, na bezalkoholowego drinka, czy zwykłe pogaduchy. Ale tego nie było i to oceniam za najtrudniejsze w byciu mamą dzieci rok po roku.

Jestem ciekawa, czy temat dzieci rok po roku był dla ciebie interesujący? Chcesz, abym wróciła do tego typu tematów na blogu? Jeśli czytają mnie mamy „podobne” do mnie, dajcie koniecznie znać.

Nie przegap najnowszych wpisów na blogu:

1 komentarz do “Dzieci rok po roku – czy warto się zdecydować? Moje wnioski po 5 latach.”

  1. Pingback: NAJPOTRZEBNIEJSZE PREZENTY NA DZIEŃ MAMY - SPRAWDŹ O CZYM MARZY KAŻDA Z NAS - NieidealnaAnna.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *