Strona główna » BLOG » Kino francuskie – sprawdź polecane przeze mnie filmy !

Kino francuskie – sprawdź polecane przeze mnie filmy !

Co powiesz na kino francuskie i polecane filmy z jego zasobów? To idealny sposób na spędzenie 5 najbliższych wieczorów z kinem fransuskim i polecanymi nie tylko przeze mnie filmami. W ostatnich latach francuska kinomatografia zbiera laury, w dziedzinie mody, sztuki i jedzenia oraz rozrywki. Filmy z Francji zyskują na popularności wśrod krytyków i szerszej publiczności. Jak bedzię z tobą?

Zainteresuje cię również:

Lubisz kino francuskie? Sprawdź polecane filmy

1. Yves Saint Laurent

Biografia jednego z najzdolniejszych i największych projektantów mody Yves Saint Laurent w końcu doczekała się ekranizacji. Wybierając się na seans obawiałam się w duchu o to, czy Ukochany nie zanudzi się na śmierć. Jak pięknie się więc rozczarowaliśmy: film nie jest nudną opowiastką o modzie, tylko przepiękną historią geniusza mody, który prowadził bardzo pasjonujące życie. W całej historii nie brakuje szybkich zwrotów akcji, pojawia się dużo faktów z życia YSL, sława i pieniądze mieszają się z ogromną nieśmiałością i samotnością. Walka o wielką miłość, o przetrwanie, o dobre imię. Jest to historia człowieka, który potrafił walczyć o swoje marzenia i o którego miłość walczono do końca jego dni. Film polecam dla każdego, kto interesuje się modą, jest romantykiem i wierzy w siłę własnych marzeń. Film, który powoduje kaca i atak duszności wynikający z lawiny łez. Piękny.

Kino francuskie, polecane filmy, lampka czerwonego wina i bagietka z czosnkiem.
czy nie brzmi idealnie?
Gatunek: dramat/biograficzny. „Yves Saint Laurent” to najlepsze kino francuskie!

2. Przychodzi facet do lekarza

Nie wszystkie francuskie filmy są tak poważnego kalibru – szczerze wam polecam komedię o wdzięcznym tytule „Przychodzi facet do lekarza”. 40-letni hipochondryk Romain Faubert (Dany Boon) cierpi na poważne zaburzenia na tle obsesji o swoim zdrowiu, które w konsekwencji paraliżują całe jego życie. Paniczny strach przed bakteriami, wirusami i zakażeniem się jakąś chorobę czyni z niego totalnego odludka. Romain nie jest w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie, nie mówiąc o byciu w związku. Jedyna nadzieja w jego psychoterapeucie, doktorze Dimitrim Zvence (Kad Merad). Relacja tych dwoje już dawno przekroczyła granicę stosunków lekarz-pacjent. Zaangażowanie doktora Zvenki w swojego najwierniejszego pacjenta wystawia na próbę jego małżeństwo. Żeby ratować rodzinę, terapeuta postanawia raz na zawsze wyleczyć swojego pacjenta serwując mu serum stare jak świat: miłość. Sprawy się komplikują, kiedy główny bohater zakochuje się w zamężnej siostrze doktora. Po obejrzeniu tego filmu koktajl endorfinowy uderza lepiej niż nie jeden trunek alkoholowy.

Coś dla fanów filmów i serialów:

Kino francuskie i polecane filmy specjalnie dla ciebie!

3. Za jakie grzechy, dobry Boże?

Następna pozycja z katalogu francuskie filmy to również komedia, która mija błyskawicznie mimo swoich 100 minut. Jest to film, który swoją treścią skłania nas do zastanowienia się nad tym na ile tak naprawdę jesteśmy tolerancyjni? Tradycyjne francuskie małżeństwo katolików ciężko znosi małżeństwa swoich trzech starszych córek z przedstawicielami odmiennych religii i narodowości. Jedyna nadzieja w najmłodszej córce. Jeśli w rodzinie masz już: Żyda, Muzułmanina i Azjatę, to czy może być gorzej? Okazuje się, że tak. Do kompletu brakuje tylko katolika… ale czarnego. „Za jakie grzechy, dobry Boże?” to komedia uroczy pomyłek i absurdów. Mimo, że film jest osadzony we francuskich realiach, myślę że nam Polakom również przypadnie do gustu. Ogromna dawka czarnego poczucia humoru, duża doza ironii i nieprzewidywane zwroty akcji gwarantują nam 100 minut dobrego seansu. Jak się okazuje dopiero w obliczu własnych doświadczeń możemy przekonać się o tym ile naprawdę jesteśmy znieść w imię rodziny.

4. Pożądanie

Elsa (Sophie Marceau) to pisarka, Pierre (François Cluzet) jest żonatym prawnikiem. Niepozorne spotkanie dwóch dojrzałych i świadomych siebie osób zaczyna być początkiem nowej historii. Elza ma za sobą nieudane małżeństwo, i nie ma ochoty pakować się w kolejny romans bez przyszłości. Pierre jako ceniony adwokat wiedzie poukładane życie rodzinne ze wspaniałą żoną u boku. Na pierwszy rzut oka tych dwoje dzieli więcej niż łączy. Jednak jedno niewinne spotkanie powoduje lawinę zdarzeń i zmian w dotychczasowym tempie życia obojga. „Pożądanie” opowiada o naszych tęsknotach, strachu przed utratą tego co mamy, niepewności jutra, oraz brak śmiałości na byciu sobą. Erotyzm miesza się tu z wysublimowaną estetyką. Nie chodzi tylko o seks i pożądanie cielesne. Bohaterzy zakazanej relacji nie mogą się nasycić swoim towarzystwem. Polecam estetom, romantykom i tym, którzy pragną uwierzyć, że w życiu miłość może być na pierwszym miejscu.

5. Nieobliczalni

Tym, którzy oglądali „Nietykalnych”, pewnie o „Nieobliczalnych” nie muszę opowiadać. Sympatia widzów do francuskiego aktora Omar Sy spowodowała, że z dnia na dzień stał się prawdziwa gwiazdą. Po sukcesie „Nietykalnych” nieuniknione stało się nakręcenie kolejnego filmu z  ulubieńcem Francji. Treść filmu nie jest odkrywcza, jednak w przyjemny sposób wciąga i odprężą. Jest to komedia inspirowana trochę „Gliniarzem z Beverly Hills”, a także „Starskym i Hutchem” z dodatkiem kryminalnej zagadki. Wszystko dzieje się we współczesnej Francji. Główni bohaterowie to dwaj policjanci. Jeden z wyższych sfer i drugiz przedmieści. Obydwoje muszą wspólnie doprowadzić śledztwo do końca. Różnice w poglądach, wyglądzie jak i również w sposobie pracy dostarczają im tylko kłopotów. Film jest energiczny, zabawny i lekki. Myślę, że mogę go polecić do obejrzenia jako film na rodzinny wieczór dla rozluźnienia, a także jako odskocznia od bardzo trudnych spraw, którymi zaprzątamy sobie głowę na co dzień.

Nie sztuką jest klepać co roku filmy z tego samego gatunku o ważnych sprawach. To za co lubię francuskie produkcje to fakt, że filmy bez względu na tematykę są świetnie zrealizowane, mają spójną fabułę oraz to „coś”. Magię, która sprawia, że widz totalnie wsiąka w klimat, któremu się obecnie oddaje. Zachęcam wszystkich do zrobienia sobie tygodnia z kinem francuskim. Pięć wieczorów, pięć filmów, pięć różnych historii.

Czy kino francuskie i polecane przeze mnie filmy cię zainteresowały? Jakie tytuły dodałbyś do tego zestawienia?

Sprawdź najnowsze wpisy na blogu:

Propozycje dla fanów bajek i animacji:

48 komentarzy do “Kino francuskie – sprawdź polecane przeze mnie filmy !”

          1. Mój ulubiony film to „Znamy tę piosenkę” z 1997 roku. Od tego filmu zaczęła się moja miłość do francuskiego kina i uważam, że każdy, kto lubi francuskie kino powinien go obejrzeć. Nie wiem jednak, czy jest dostępny na DVD, mam ten film jeszcze na starej kasecie VHS 😀

              1. Sprawdziłam, jest dostępny online 😉 Yay 😀 😀 To sobie wreszcie zobaczę ten film w lepszej jakości 😉 Chociaż stare VHSy trzymam ze względów sentymentalnych. Oszczędzałam kieszonkowe, by sobie coś kupić i nawet coli nie piłam, bo filmy były ważniejsze 😀

                      1. No właśnie. Francją widocznie lepiej się zająć niż innym krajem. A w mediach pracują ludzi, którzy chcą zarobić. Im bardziej rozdmuchają temat tym więcej kasy im wpłynie.

                    1. „Za jakie grzechy dobry Boże” obejrzałam przypadkiem, bo akurat szybko się zbuforowało w necie 🙂
                      rechotałam, co rzadko mi się zdarza na komediach 🙂 świetny humor sytuacyjny, słowny itp. 🙂

                    2. Żadnego z tych filmów nie oglądałem. Nie przez ignorancję czy brak
                      sympatii do kina francuskiego, ale przez brak czasu 🙂 Po prostu 🙂 Kino
                      francuskie darzę dużą sympatią i nieukrywanym podziwem dla kilku
                      szczególnych pozycji, które wpłynęły na mój światopogląd. Przede wszystkim do
                      filmów Loisa de Funesa 😀 Po kilka razy oglądałem większość jego filmów i
                      za każdym razem mój zachwyt nad nimi rośnie. Oprócz tego kilka
                      wybranych pozycji: „Samuraj” Jeana-Pierrea Melvillea, „Windą na szafot” oraz „Kochankowie” Luisa Mallea czy „Piękność dnia”
                      Luisa Buñuela. Ale to pamiątki z czasów studenckich gdy miałem jeszcze
                      czas na delektowanie się kinem 😀

                      1. Artur bycie tatą, mężem i blogerem zajmuje..wiem po sobie, od kiedy na świecie jest Zuza to oglądamy serial i to na raty 😉 Dziękuję ci za piękne i aktywne uczestnictwo w dyskusjach, twoje komentarze są barwne i inspirujące. Wracając do Żandarma – uwielbiam 🙂 A wspomnaine tytuły wpisuję do wielkiej listy „do obejrzenia” 🙂

                      2. Jakoś nigdy nie byłam wielkim fanem kina francuskiego, może nie dlatego,że nie lubię ale bardziej z lenistwa. Niestety po francusku nie mówię, w związku z czym muszę czytać napisy 🙂 .. ale na historię YSL po takiej zapowiedzi na pewno zobaczę. Reszta filmów również prezentuje się bardzo interesująco 🙂

                      3. Jakby nie było komedie francuskie mają swój rodzaj humoru, tak samo jak angielskie. Jedni załapią a drudzy nie koniecznie. Chętnie obejrzę Nieobliczalnych i Przychodzi facet do lekarza, jeżeli na nie natrafię 🙂

                      4. „Pożądanie” – super film.. bardzo mi się podobał.. ogólnie czasem warto sięgnąć po kino francuskie.. jest zupełnie inne niż amerykańskie.. bardziej prawdziwe i z charyzmą.

                          1. Nie widziałam tylko „Nieobliczalnych”. Dodałabym do tej listy, do obowiązkowego obejrzenia „Jeszcze dalej niż północ”, „Niezniszczalni” i całą serię o Żandarmie 😉 Kocham francuskie kino i inteligentny humor!

                            1. „Za jakie grzechy…” faktycznie dobrze się oglądało. Z Twoich propozycji nie omieszkam zobaczyć „Przychodzi facet do lekarza” bo „Jeszcze dalej niż północ” było przezabawne, no i to „Pożądanie” wygląda na coś bardzo w moim guście:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *