Przejdź do treści
Strona główna » BLOG » Najsmutniejsze Mikołajki w moim życiu

Najsmutniejsze Mikołajki w moim życiu

Najsmutniejsze Mikołajki

Zaczęłam się zastanawiać, czy nadal pamiętam tamte emocje. Przecież to wydarzyło, się ponad 20 lat temu! Mimo wielu starań nie potrafię zapomnieć tamtego grudniowego popołudnia. Miałam 8 lat i jak na małą dziewczynkę przystało, totalnie cieszyłam się na klasowe Mikołajki. Wtedy jeszcze tego nie ogarniałam, że Mikołaj nie istnieje i z wielkimi wypiekami na twarzy oczekiwałam mikołajkowego cudu. Po latach się okazało, że Święty Mikołaj nie odwiedzał naszej klasy na długiej przerwie. To była nasza wychowawczyni, która upominki kupiła ze składek komitetu rodzicielskiego. Tamtego dnia byłam bardzo podekscytowana. Czekałam na mikołajkowy prezent nie zdając sobie sprawy, że prawdziwą „niespodzianką” będzie śmierć mojej najlepszej przyjaciółki…

Moja babcia nie żyje

Doskonale pamiętam ten dzień. 6 grudnia 1996 roku. To był piątek i o dziwo, kończyliśmy lekcje jakoś późno. A może ze względu na to, że był grudzień i wcześnie robiło się ciemno, tak mi się wydawało? Została nam ostatnia lekcja – Przyroda. Niecałe 5 minut od dzwonka wzywającego do sali, w drzwiach pojawił się mój starszy brat. Jego wyraz twarzy spowodował, że po całym moim ciele przeszły ogromne ciarki. Moja wychowawczyni powiedziała przy całej klasie, że jest jej bardzo przykro, ale musi mnie teraz zwolnić, ponieważ zmarła moja babcia. Zamurowało mnie. Moje pierwsze pytanie brzmiało: to babcia Hela? Dziecięca logika i prawdziwość uczuć jest porażająca. Zapytałam o drugą babcię, od strony taty, która nie była mi tak bliska, jak matka mojej własnej mamy. Mój brat mocno mnie objął i zaczął płakać. Miałam osiem lat, ale doskonale rozumiałam, że zmarła nie ta babcia, „co trzeba”. To był mój pierwszy koniec świata. Bardzo szybko zrozumiałam, że życie jest kruche, nieprzewidywalne i kurewsko niesprawiedliwe.

Anioł w skórze człowieka

Babcia Ania, która postanowiła splatać nam figla i zabrać się z tego świata w Mikołajki, była ucieleśnieniem dobra. Jeżeli wyobrazisz sobie typową babcię z książek, taką która pysznie gotuje, rozpieszcza wnuki, bawi się z nimi i zawsze trzyma ich stronę, szybko zrozumiesz kogo mam na myśli. Babcia Ania, nie mogę przestać myśleć i mówić o niej inaczej niż Ania. Nigdy nie słyszałam, żeby ktokolwiek mówił o mojej babci Anka, bardzo, ale to bardzo rzadko Anna. Babcia w chwili śmierci miała 63 lata. Na swoim koncie trzeci zawał serca. Ten ostatni niestety rozległy. Sekundy na uratowanie życia. Praktycznie nierealne. Teoretycznie gdyby był w pobliżu lekarz, a ona byłaby podłączona do aparatury, można by spróbować ją reanimować, a tak? Sytuacja beznadziejna, bez szans na przeżycie. Możecie mi wierzyć lub nie, ale tak dobrego i wspaniałego człowieka nigdy w życiu jeszcze nie spotkałam. Niesamowicie rozwinięta empatia, bezinteresowność, optymizm oraz pogoda ducha. Na temat babci, we wspomnieniach innych, zawsze pojawiały się pozytywne anegdotki i opowieści. Na tej podstawie sądzę że babcia Ania, poza byciem idealną babcią, była po prostu bardzo dobrym, pomocnym człowiekiem. Którego przedwczesne odejście zasmuciło, bardzo dużą liczbę osób.

Mama się załamała totalnie

Moja mama w wieku 39 lat straciła rodzicielkę. Moja mama zmarła również na serce w wieku 55 lat, zostawiając mnie samą, niedługo przed 25 urodzinami. Z tej prostej matematyki wynika, że prognozy umieralności na serce w mojej rodzinie są dosyć realne. Pamiętam, że po śmierci mojej mamy wbiłam sobie do głowy, że skoro babcia zmarła mając 63 lata, mama odeszła mając 55 lat, to ja na pewno nie dożyję pięćdziesiątki. Na szczęście  z czasem wyleczyłam się z tak pesymistycznej wizji świata. Jednak moja mama po śmierci babci załamała się totalnie. Były ze sobą bardzo zżyte. Babcia niejednokrotnie ratowała nas z różnych opresji, nie tylko finansowych. Brak realnego wsparcia, głównie psychicznego spowodowało, że w moim rodzinnym domu, od tamtej pory już nigdy nie obchodziło się Mikołajek. Pierwsze Święta po śmierci babci były dziwne. Znasz takie uczucie, gdy siedząc przy stole masz wrażenie, że zmarła osoba, wyszła na chwilę do sklepu i zaraz wróci? Mimo, że miałam wtedy 8 lat pamiętam to nad wyraz dobrze. Pierwsze Święta bez babci. Pierwsze Boże Narodzenie bez kolęd, śmiechu, nawet nie wiem czy były wtedy jakieś prezenty? Totalna pustka w sercu i szybka szkoła dojrzewania, tak zapamiętałam najsmutniejsze Mikołajki w moim życiu.

6 grudnia to nie klątwa

Moja mama nie obchodziła już nigdy Mikołajek. Wiecie jak to jest, kiedy ta data kojarzy ci się ze stratą najbliższej osoby na świecie. W tym wszystkim nigdy nie byłam szykanowana ze względu kupowania upominków, dla kolegów w szkole, czy też dla chłopaka, ale mama po prostu prosiła, aby tego dnia nie uwzględniać jej w mikołajowej wymianie prezentów. Pamiętam, że już jako dorosła kobieta, jakieś 15 lat po śmierci babci, zapytałam mojej matki, czy tęskni za babcią? Moja mama w tym momencie wybuchnęła oceanem łez. To nie było zwykłe wzruszenie. To był autentyczny ból. Moja dorosła mama, prawie sześćdziesięcioletnia kobieta stała w kuchni i wyła jak dziecko. Wtedy zrozumiałam, że ból po stracie ukochanej osoby nigdy nie mija. Moja mama nie żyje ponad 5 lat. Piąte Mikołajki bez wspólnej kawy. 5 lat bez naszych rozmów. Przede mną piąte Święta bez jej głosu, zapachu, obecności i śmiechu. W tym wszystkim najtrudniej pogodzić mi się z tym, że moja mama nie dożyła momentu, w którym mogła by poznać swoje wnuczki, mojego męża i spędzić totalnie normalny dzień w moim domu, z moją fajną, kochającą się rodziną. To coś co bardzo mocno we mnie siedzi i boli w najmniej spodziewanych momentach.

Moja tradycja

I pewnie z tego powodu, że życie mnie nie oszczędza, staram się celebrować każdy moment. Świadomość tego, że jutro może mnie zabraknąć daje mi kopa do działania. Do przeżywania życiem takie jako ono jest. Nieidealne, trudne, niesprawiedliwe, ale również piękne, pełne miłości i ciepła. Chciałam ci pokazać inną perspektywę. Śmierć bliskiej osoby jest stratą nie do odżałowania. Miałam tylko 8 lat, kiedy zmarła moja babcia. Dziś mam 29 lat. Od 21 lat cholernie za nią tęsknie. Mimo, że byłam małą dziewczynką dokładnie pamiętam jej zapach, delikatną skórę dłoni. Uwielbiałam to, że malowała usta różową, ekstremalnie jaskrawa szminką. Pamiętam smak bułeczek z serem, które piekła. Pamiętam jak w nocy bałam się, że babcia się nie obudzi. Śpiąc z nią wsłuchiwałam się w jej nieregularny oddech, modląc się, aby nie umarła. Babcia, miała chore serce i od kiedy pamiętam, bardzo mocno się o nią martwiłam. Uwielbiam wracać wspomnieniami do jej mieszkania. Babcia miała totalnego hopla na punkcie niebieskiego koloru. Cała jej kuchnia, prócz sufitu była błękitna. I tylko ona robiła tak pyszne kanapki z pasztetem, i tylko ona potrafiła przytulić tak mocno, że wszystkie moje lęki natychmiast ustępowały. I nie wiem jak to jest możliwe, ale babcię nadal pamiętam bardzo dokładnie, z drobnymi detalami. I wiem, że jak na osiem lat byłam bardzo dojrzałą emocjonalnie dziewczynką. I z pewnością stwierdzam, że babcia Ania, była moją przyjaciółką.

Być i czuć

Mogłabym w imię tych doświadczeń nie obchodzić Mikołajek i paplać się w emocjonalnym gównie. Ale nie chcę tego. Nie chcę, moim córkom serwować depresyjnych wspomnień. Nie wychowuję moich dzieci w filozofii mieć, ponad być. Nie obrażam się na pieniądze, ale nie traktuję ich jako istoty mojego bycia tutaj, w tym moim nieiadalnym życiu przez chwilę. Jeśli kiedyś zbyt szybko mnie zabraknie, mam nadzieje, że moje dzieci będą miały równie pozytywne, ciepłe i intensywne wspomnienia jak ja z moją babcią. To co najważniejsze w naszym życiu to TU i TERAZ. Nie ma czegoś takiego, że za ileś tam lat, jak coś osiągniesz, jak będziesz bogatszy, szczuplejszy, czy coś tam twoje życie nabierze rumieńców. Rozczaruję cię może, ale twoje życie jest cudowne teraz. Z tym całym trudem, dołkami, problemami też jest w porządku, bo należy do ciebie. Swojej rodzinie próbuje przekazać ideę celebrowania małych momentów, wyolbrzymiania szczęścia, oraz cieszenia się z tego, co jest dobre. To co jest złe, trzeba zaakceptować i po prostu się z tym zmierzyć, a czasem po prostu odpuścić.

Najsmutniejsze Mikołajki w moim życiu

Najsmutniejsze Mikołajki mego życia nauczyły mnie jednego. W życiu liczą się ludzie i czas, który z nimi spędzamy. Mniejsze znaczenie ma to, co konkretnie z nimi robimy, grunt aby rozmawiać ze sobą, być blisko siebie i lubić swoje towarzystwo. Banał? Być może, ale otwierający niesamowicie oczy. Ani razu w tym wpisie o Mikołajkach nie wspomniałam o prezentach. Nie uważam, żeby było coś złego w obdarowywaniu się upominkami, ale pragnę ci zwrócić uwagę na to, że to co w naszym życiu jest najważniejsze jest „darmowe”. Za miłość, zdrowie, przyjaźń, śmiech, przytulanie oraz emocjonalna bliskość nie da zapłacić się pieniędzmi. Dlatego to co w twoim życiu bezcenne to: ty sam, twój czas i to z kim z bliskich ci osób, go spędzasz. Jeśli nie lubisz Mikołajek i Świat odpowiedz sobie na jedno pytanie. Dlaczego? Pewnie dlatego, że ktoś lub coś cię ogranicza. Odrzuć konwenanse, wsłuchaj się w swoje potrzeby i po prostu żyj. Najsmutniejsze Mikołajki w moim życiu, miały miejsce 21 lat temu. Kolejnych smutnych Mikołajek nie przewiduję. Powiem więcej, zrobię wszystko, aby mi i moim bliskim było po prostu dobrze. Tobie życzę, tego samego. A z okazji Mikoałjek, zapraszam cię do przeczytania moich dwóch świątecznych wpisów. List do M, jeśli potrzebujesz się nastroić świątecznie, bez chusteczek higienicznych nie zbliżaj się do monitora. List OD Mikołaja, czyli pozytywna bomba, na którą zasługujesz każdego dnia.

0 0 votes
Ocena
Subscribe
Powiadom o
guest

45 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Przygoda Yvette
4 lat temu

Dziękuję, że się podzieliłaś z nami tym wspomnieniem…

Ja w drugą rocznicę naszego ślubu, w Mikołajki, chowałam swoją babcię…

Nieidealna Anna
4 lat temu

Ewaaa <3 przykro mi, ale takie właśnie jest życie. Nadal za nią tęsknisz?

Przygoda Yvette
4 lat temu

Bardzo. Na szczęście mam blisko do niej na cmentarz, czasem tam lecę, żeby koło niej posiedzieć…

panidorcia - blog o Islandii

Świetnie piszesz! (Jest po 22, więc rozumiesz, dlaczego tak krótki komentarz do tekstu, który wzbudził wiele myśli)
Czekam na Twoją książkę 🙂

Nieidealna Anna
4 lat temu

Dzięki Doris, książka już prawie jest, ale tyle się dzieje 😛 Czasu brakuje na cokolwiek. A ty masz osobę, za którą tęsknisz?

panidorcia - blog o Islandii

Na szczęście nie mam… (i znowu 22)

annastranc
4 lat temu

Bardzo to smutne i jednocześnie pocieszające, bo przecież nie jesteś sama i potrafisz się bawić. Ja też, choć nie lubię Mikołaja.
Zwyczajnie bardziej podobają się prezenty, które sobie robię sama bez okazji i bliskim też bez okazji. Staram się być w tu i teraz
i poza kalendarzem świąt. Dla mnie z czasem ten kalendarz stał się zbyt dużym obowiązkiem. Poza tym lubię robić po swojemu
i na przekór, inaczej niż cały świat. Jednak Twoje celebrowanie świąt też ma swój urok. Oby tak dalej.

Nieidealna Anna
4 lat temu
Reply to  annastranc

Myślę, że jestem w stanie cię zrozumieć, bo osoby wrażliwe i emocjonalne, takie jak ty, czy ja przeżywają to wszystko intensywniej. Kwestia świętowania wg mnie jest sprawą indywidualną. Składa się na to masa czynników. A jeśli powiem ci,że śmierć mamy i narodziny dziecka zmieniają światopogląd, to chyba cię nie zaskoczę? 🙂

Agnieszka Jablonska-Twaróg
Agnieszka Jablonska-Twaróg
4 lat temu

Oj.. gdy mojej babci Anny zabraknie… bedzie bardzo ciezko.. To musiało byc bardzo przykre przeżycie dla Ciebie, ale super ze masz tyle ciepłych wspomnień. Nie kazdy ma/miał cudowna babcię! Ja mam!❤️❤️

Nieidealna Anna
4 lat temu

Babcia to skarb 🙂 Myślę sobie, że to musi być czadowe mieć babcię będąc dorosłą osoba <3 Suuper 🙂

Paulina W.
4 lat temu

Życie pisze różne scenariusze, bardzo Ci współczuję, jednak wiem, że jesteś silną babką i dasz radę!

Nieidealna Anna
4 lat temu
Reply to  Paulina W.

Dziękuję, no tak to jest, że tak naprawdę bolesne doświadczenia nas wzmacniają. A czy ty masz jeszcze babcie ?:)

Kasia Duźniak
Kasia Duźniak
4 lat temu

Niesamowicie piszesz. Tak to jest, trudne chwile wiele nas uczą.

Nieidealna Anna
4 lat temu
Reply to  Kasia Duźniak

Dziękuje Kasiu. Śmierć bliskich jest nieodłącznym elementem naszego życia. Szkoda, jeśli jednak nadchodzi zbyt szybko…

Paulina z rozwiniecie.pl

To piękne, że potrafiłaś wyciągnąć swoją ważną życiową naukę z tych trudnych dla Ciebie momentów <3

Nieidealna Anna
4 lat temu

Myślę, że przeszłość tego od nas wymaga, abyśmy z niej się uczyli, ale szli nadal do przodu 🙂

Marta Korotko
Marta Korotko
4 lat temu

Jakbym czytała o mojej babci Ani, nie wyobrażam sobie, gdyby miało jej zabraknąć. Cenię każdy dzień, który pozwala mi patrzeć na to, jak ona bawi się z moją córką. To zresztą jedyna prababcia, jaką dane jest mojej córce mieć. I dlatego podobnie, jak Ty, staram się celebrować każdy wspólny ich dzień.

Nieidealna Anna
4 lat temu
Reply to  Marta Korotko

Ale cudownie, że macie taką możliwość <3 coś pięknego 🙂

Amura Vibes
4 lat temu

Smutna historia 🙁 Zgadzam się z tym, co napisałaś, że liczy się czas,który spędzamy z ludźmi. Tego czasu nie można kupić za żadne pieniądze, czy przeżyć jeszcze raz.. Ładnie piszesz, pozdrawiam 🙂

Nieidealna Anna
4 lat temu
Reply to  Amura Vibes

Dziękuję Kochana, trzeba celebrować każdą chwilę i starać się być szczęśliwym 🙂

katsin
4 lat temu

Od jakiegoś czasu próbuję oswoić sobie temat śmierci i odejścia bliskich osób. Pracuje nad tym. Staram się z tym pogodzić, że tak będzie. Widzę jak ludzie odchodzą, znikają, a życie toczy się dalej. Próbowałam sobie to tłumaczyć na wiele sposobów. Jednak zapewne cokolwiek bym nie zrobiła i tak w chwili gdy odejdą rodzice nic mi nie przyniosą moje przygotowania. Czy śmierć babci pozwoliła Ci się oswoić i przygotować do śmierci mamy?
Czy w ogóle jest tak możliwość, by się do tego przygotować? Dodam, że jestem ateistką. To zdaje się w tej sytuacji jeszcze trudniejsze.

Nieidealna Anna
4 lat temu
Reply to  katsin

Wiesz żadna śmierć nie przygotuje Cię na kolejną. Moja mama pracowała w Domu Spokojnej Starości. Jej podopieczni gasili, jeden po drugim. Pracowała tam ponad 30 lat i nigdy nie potrafiła pogodzić się z ich odejściem. Także wydaje mi się, że nie, nigdy nie da się na to przygotować. Za każdym razem tak samo mocno boli. Te same uczucie pustki, niesprawiedliwości i bezsilności. Mój były chłopak był ateista i szczególnie mocno bał się tematu śmierci. Religia na pewno nieco oswaja ten ból, ale „pocieszę” cię, że ja mimo wiary również czasem się boję tych odejść, mojej śmierci.. bo cięźko jest to mimo wszystko zaakceptować i przyjąć jako pewnik, skoro tu na ziemi, żyje nam sie tak rewelacyjnie.

Małgorzata Nowak
Małgorzata Nowak
4 lat temu

bardzo wzruszający tekst! warto pamiętać o celebrowaniu małych momentów, które już na zawsze zostaną w naszych sercach i w sercach naszych najbliższych! 🙂

Nieidealna Anna
4 lat temu

To prawda Małgosiu i tego najbardziej ci życzę 🙂

Beata Redzimska
4 lat temu

Aniu, smutna historia, trzymaj sie

Nieidealna Anna
4 lat temu

Dziękuję, wpisana w życie kazdego z nas…

Mikrożycie
4 lat temu

Miałam podobną sytuację – mój dziadek zmarł dwa dni po moich urodzinach. Nie mieliśmy aż tak bliskiej relacji, ale mimo wszystko zawsze gdzieś tam o tym pamiętam. To i Twój wpis przywodzą mi na myśl to, co często dzieje się w życiu – nabieramy negatywnych skojarzeń. Kiedyś jakiś chłopak złamał nam serce i już nigdy nie chcemy jechać w góry, bo tam się poznaliśmy. Dla kogoś rodzinne święta były koszmarem i nie chce ich obchodzić jako dorosły. Wiele znam takich historii, ale przecież Twój przykład między innymi pokazuje, jak można je przepracować. Nie obrażać się na życie ale odczarowywać te bolesne doświadczenia, by nic nie przeszkadzało nam cieszyć się życiem. Nawet jeśli ból nie znika. Dla siebie i dla przyszłych pokoleń.

Nieidealna Anna
4 lat temu
Reply to  Mikrożycie

Zgadzam się z tym co napisałaś. Mimo bólu, trzeba iść dalej i spróbować dalej żyć. Dla siebie, dla innych. Po prostu być tu i teraz <3

Monika Dudzik
4 lat temu

Bólu po stracie ukochanej osoby nigdy się nie da wyleczyć… Wydaje się, że czas go łagodzi – ale to pozory, bo wystarczy naprawdę niewiele, by rany rozdrapać …

Nieidealna Anna
4 lat temu
Reply to  Monika Dudzik

Ból niestety nigdy nie znika, z czasem staje się bardziej znośny, pod warunkiem że jesteśmy stabilni emocjonalnie…

Aleksandra Załęska
Aleksandra Załęska
4 lat temu

Wzruszyłam się tym, co napisałaś, pięknie.ujęte. czytając twoją historię, czułam jakbym przeżywała śmierć swojej babci. Ból po stracie ukochanej osoby zostawia blizny w sercu

Nieidealna Anna
4 lat temu

Ten ból zostaje z nami an zawsze, ale pozytywne jest to, że możemy i nawet powinniśmy żyć dalej i cieszyć sie z tego co mamy Tu i Teraz 🙂

Rytmy Natury
4 lat temu

Rozumiem doskonale, bardzo przeżyłam śmierć swojej babci ze strony mamy. Tak samo była mi bardzo bliska…i przekazała mi ten cudowny dar a ja go córce. Mamy tak od pokoleń..

Nieidealna Anna
4 lat temu
Reply to  Rytmy Natury

Więc tym bardziej rozumiesz co czuję <3

Monika Kampczyk
4 lat temu

🙁 ten tekst przywołał moje, bardzo podobne wspomnienia..

Nieidealna Anna
4 lat temu

Niestety, wiele z nas miało Ukochaną Babcie i każda z nas za nią tęskni. Ale wiesz, trzeba rozpatrywać to w kategorii dobra, było nam dane spędzić czas w atmosferze miłości z fantastycznymi ludźmi 🙂

Monika, zresetowani.pl
Monika, zresetowani.pl
4 lat temu

To co napisałaś.. jest tak ważne! Nie ukrywam, że poleciała mi łezka podczas czytania. Życie jest tak kruche, nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. I tak jak piszesz, musimy się skupić na życiu tu i teraz a nie ciągłej gonitwie. JA mam za sobą trudne przeżycia związane z samą sobą. Pare lat temu mogło mnie już tu nie być. Cud że przeżyłam. Teraz patrzę na życie inaczej 🙂 teraz dla mnie ważna jest codzienność i dodatkowo akurat u nas ograniczanie elektroniki, dzięki czemu faktycznie mamy czas dla siebie jako rodziny i zauważamy się, a nie pędzimy. Ogromny buziak dla ciebie! I wesołych Świąt dla całej twojej rodziny 🙂

Nieidealna Anna
4 lat temu

Monika, dziękuję pięknie za życzenia. Miałam przerwę świąteczną od Internetu, stąd życzę Tobie i Twoim Bliskim Cudownego Nowego Roku, niech marzenia się realizują od A do Z:) Dziękuję, że podzieliłaś się swoją, niełatwą przecież historią <3 Cieszę się, że jesteś tu z nami i masz tak fajne i mądre spostrzeżenia, którymi dzielisz się z innymi <3 Jest moc 🙂

trackback

[…] przez żałobę, ponieważ pierwszą stratę bliskiej osoby doświadczyłam w wieku 8 lat, kiedy zmarła moja ukochana babcia. Żałoba przychodzi falami. Nie da się przygotować na jej „ciosy”, zmienne nastroje i […]

Agnieszka O
Agnieszka O
3 lat temu

Sytuację którą opisalas znam z autopsji niestety… Ja w zeszłym roku nie obchodzilam 30 urodzin. To były moje najgorsze urodziny w życiu. O 6 rano dowiedzialam sie że nad ranem zmarł mój ukochany dziadzius. Tego dnia wszyscy dzwonili z zyczeniami a mi świat sie walił na głowę. Przepraszalam i na wstępie zanim zaczeli skladac życzenia mowilam ze dzis nie obchodzę urodzin nie chce zyczen bo dostalam najgorszy prezent w życiu. Po roku tłumaczę sobie że dziadzius w ten sposób chcial dac mi znak ze mimo wszysyko jest ze mną- bardzo się lubilismy. Wciaz mi sie zdaje jakby to bylo wczoraj. Ciagle mam wrazenie ze go zobacze jak pojade na wieś. .. Nie dociera do mnie że go nie ma…

Malgo Koz.
Malgo Koz.
3 lat temu

Wiesz, ja tez doskonale pamietam dzien w ktorym odszedl moj dziadzius – nkedawo pisalam o kanapkach ktore mi robil 🙂 byl rok ’95 ja mialam 7 lat a mam mnostwo wspomnien z nim i szczerze, mimo ze minelo tak wiele lat, sa dni ze mi go brakuje… Tak bardzo zaluje ze tak zloty czlowiek nie byl przy mnie w tak wielu waznych dla mnie chwilach, nie mogl sie ze mna cieszyc z malych i wiekszych radosci.. Na szczescie wciaz czasem sni mi sie jego usmiech. I chwala temu komus kto wymysli kiedys aparat :-)) papier przetrzyma wszystko, rowniez chwile z Nim.

Magdalena Borowiec
Magdalena Borowiec
3 lat temu

Tydzień temu minął rok od śmierci mojej babci ze strony taty. Ponoć mam jej charakter 🙂 jest ciężko, chyba jeszcze to do mnie nie dotarło. Babcię ze strony mamy straciłam osiem lat temu, też nie umiałam się pozbierać, bo babcia była u nas codziennie, prawie jak domownik. Pierwsza „babcia”, którą straciłam, to ciocia mojego taty, z którą mieszkaliśmy, miałam 10 lat i był to dla mnie potworny szok, pomimo, że bardzo chorowała. Na to nie da się przygotować, a z bólem po stracie bliskiej osoby można żyć, tylko czy ten ból kiedyś się zmniejszy? Czas nie leczy ran, sprawia jedynie, że przyzwyczajamy się do życia ze stratą

trackback

[…] Jest takie miejsce, w którym od samego progu czuć świąteczną atmosferę. Święciące lampki, masa pięknych dekoracji, iśćie bajkowy klimat. Miejsce, w którym spotkasz się okiem w oko z gromadką, uroczych refinerów. Wystrój powoduje, że od podziwiania kolorowych światełek i piernikowyc ozdób od razu robi się ciepło na sercu. Czy to Laponia? Ależ skąd! To wszystko dzieje się w Polsce. Dziś zabieram Was na wycieczkę po Wielkiej Fabryce Elfów. Wielka Fabryka Elfów zawitała do Warszawy, Katowic i Gdańska. Masz czas by ją odwiedzić wyłącznie do 22 grudnia! Zobacz jak odczarowałam najsmutniejsze Mikołajki w moim życiu. […]

trackback

[…] jedno bardzo intensywne wspomnienie z dzieciństwa, w którym pojawiają się mama i babcia. Pamiętam, że w listopadzie, tuż po moich urodzinach obie zabrały mnie na zakupy, żeby […]

trackback

[…] najlepszą przyjaciółkę i powierniczkę sekretów. O czym szczegółowo opowiedzialam w tekście najsmutniejsze Mikołajki w moim życiu. Dziadka Jana jak osotoję i kompana do najbardziej szalonych zabaw. W ich dniu nie mogło […]

45
0
Would love your thoughts, please comment.x